Artykuły

Zabójcza zbiorcza
21 października 2013, poniedziałek

Korki uliczne to przekleństwo kierowców - zmotoryzowanych użytkowników miast. Rozwiązaniem problemu zajmują się całe rzesze projektantów, organizacji społecznych, urzędników i aktywistów. W codziennej rzeczywistości mamy do czynienia z rożnymi receptami rozwiązania tego problemu. Najczęściej w przestrzeni publicznej funkcjonują opinie, osób które podają wycinkowe, jednostronne rozwiązania problemu. Receptą na wszystko staje się komunikacja masowa lub wsadzenie wszystkich na rowery. Rozwiązania ze wszech miar chwalebne ale kilka przesłanek decyduje o tym, że niestety działanie wyłącznie na tych polach nie stwarza warunków radykalnego usprawnienia funkcjonowania miasta. Na naszej szerokości geograficznej rowerzyści znikają z przestrzeni publicznej miast gdzieś pod koniec września. To prawda, że część hołubi ten środek transportu przez cały rok a nawet niektórzy z nich mają po 70 lat i więcej. Nie jest to jednak odpowiedź na sprawne funkcjonowanie komunikacji w mieście. Z kolei komunikacja publiczna ze swej natury ma charakter liniowy i tym samym staje w oczywistej sprzeczności z naturą konsumowania miasta przez mieszkańców charakteryzującą się wielowymiarową strukturą sieciową. Organizatorzy transportu publicznego nie mogą i nie zastanawiają się jak w 100% wypełnić sieć struktury miejskiej. Poszukują kierunków najbardziej obciążonych by odpowiedzieć na najpilniejsze potrzeby przewozowe oraz zagwarantować efektywność ekonomiczną przedsięwzięcia. To oczywiście naturalne działanie choć nie jestem przekonany, że wszyscy ci organizatorzy tak jak i większość mieszkańców miast uświadamiają sobie naturę tego zjawiska, W przestrzeni publicznej operuje się pojęciem sieci transportu publicznego co zaciemnia odbiór istoty rzeczy. Sieciowa natura miast jest na tyle dominująca, że tworzone w ramach dążenia do idealnej urbanizacji modele miast liniowych, mające dyskontować pożytki płynące z transportu publicznego, nie są budowane. Na marginesie warto zaznaczyć, iż najbardziej sieciową naturą charakteryzuje się ruch pieszy, oraz właśnie samochód, Wydaje się, że samochód ma jeszcze to coś co spowodowało, że miliony chińczyków, którzy swego czasu komunikację rowerową doprowadzili na szczyty organizacyjne, gdy tylko zaistniały sprzyjające warunki, przesiedli się do samochodów. Nie powstrzymało ich to, że bardzo szybko stali się uczestnikami korków ulicznych. Samochód ma oczywiście tą przewagę, że umożliwia nam nie tylko w pełni lub prawie w pełni konsumować sieciowy charakter miast, ale także zabrać ze sobą całkiem spory kawałek osobistego świata. Na rowerze jest to niemożliwe. A jeśli dla niektórych samochód to także sprawa prestiżu, wtedy cały swój świat mogą mieć przy sobie. Nie prawdaż, że to komfort niebywały.

O stadionach...
17 grudnia 2012, poniedziałek

Pojawiające sie w ostanim czasie informacje o kłopotach z budową stadionów w Łodzi skłoniły mnie do napisania tych kilku zdań.Wydaje się, że decyzja o budowie stadionu Widzewa o pojemnosci powyżej 30 tys. widzów była decyzją mało roztropną.Zarówno władze miasta,jak i klubu kierowały się bardziej emocjami niż zdrowym rozsądkiem.Trzeba sobie jasno powiedziec,że limit budowy w Polsce stadionów o pojemności grubo powyżej 20 tys.widzów wyczerpał się wraz z zakończeniem inwestycji związanych z EURO 2012.Oprócz czterech stadionów,na których rozgrywano mecze mistrzostw Europy są jeszcze w Polsce stadiony Wisły, Legii i Śląski oraz spora ilość stadionów o pojemnosci 15-20 tys.widzów. Ilość meczów,czy innych imprez generujących widownię powyżej 20 tys.widzów może w Polsce wynosić maksymalnie kilkanaście rocznie.